Od czwartku jest we mnie więcej radości, mimo iż kila rzeczy tamtego dnia mi się nie udało, mimo iż nie wszystko było ok, wybranie dłuższej trasy powrotnej do domu sprawiło, że dziś inaczej patrzę na życie, jest we mnie więcej radości i chęci…
Standardowo, miejsce przy oknie na środku autobusu, za szkłem przewijają się piękne lasy, gdzieniegdzie jakieś opuszczone budyneczki owiane tajemnicą, zapomniane przez właścicieli. Ciepłe promienie wrześniowego słońca oświetlają pola i łąki rozrzucone po horyzoncie. Powietrze musi być ciepłe i pięknie pachnieć, niestety okna zamknięte na amen. Wysłużony „autosan”, co chwilę podskakuje na dołach i koleinach, pędząc z zawrotną prędkością przez typowo polskie drogi łączące wsie. Czytanie gazety w tych warunkach jest bardzo trudne, a litery, co chwila przemieszczają się w sposób niekontrolowany razem z całą stroną, po dobrnięciu do końca artykułu odłożyłem pismo na siedzenie obok i zacząłem wpatrywać się w obrazy widoczne za oknem. Pięknie, ale coś w środku nie gra tak jak powinno, coś męczy, dusi i sprawia, że jakoś przyjemności w życiu mniej, coś zasmuca, ale nie wiadomo co… Leno, wiesz o czym mówię? Chyba tak… Przebijając się przez wspomnienia, nie zawsze pozytywne, czasem przepełnione poczuciem winy, czasem radością, która powinna trwać dłużej, czasem rozbijałem na atomy sny, czasem daleko wybiegające w przyszłość marzenia, które miały w sobie wszystko, czego mi brakowało, co chciałem osiągnąć i to właśnie one stały się kluczem do przełamania tej stagnacji emocjonalnej, jakiejś agonii duszy. Tak naprawdę to żyję właśnie dla tych marzeń, a raczej po to by je spełnić, by któregoś dnia przebiec przez swój ogród za rękę z „Tą Jedyną”, razem z Nią przejechać motocyklem pół kraju po to by wspiąć się na piękny górski szczyt, by zrobić jeszcze wiele innych rzeczy, które dla innych mogą się wydać głupie i nic nieznaczące, ale dla mnie są czymś, co buduje w człowieku szczęście i miłość do drugiej osoby. Skoro mam już marzenia to nie pozostaje nic innego tylko podjąć kroki w kierunku ich spełnienia, a same te kroki sprawiają, że człowiek inaczej patrzy na świat. Codzienny trening, nauka języków, wczytywanie się w książki ekonomiczne, o grze na giełdzie, zdobywanie doświadczenia poprzez samą grę, trochę filozofii i psychologii. Co dzień podejmuję wyzwania, w których muszę pokonać samego siebie, co dzień staram się postawić chociaż mały krok w kierunki moich marzeń, nie stoję w miejscu, już nie…
Przegrywamy dopiero wtedy, gdy przestajemy walczyć, dopóki walczymy jesteśmy zwycięzcami.