Amba
MSI w tle, w powietrzu aromat black devili, dziwne poczucie dobrze spędzonego dnia. Wprawdzie dwie godziny patrzenia na ludzi tańczących w rytm dziwny, co najmniej, jakiejś specjalnej radości mi nie sprawiło, ale czy to ważne?
Lubię to co robię…
Zabawy na GPW, wyszukiwanie najlepszych ofert, poznawanie przepisów, sposobów na poradzenie sobie z nimi, kolejnych metod analizy finansowej, lubię to…
Życie uczuciowe? yyy… no…
Aktualnie go nie ma, myślę ,że objawi się w porze odpowiedniej ku temu, wprawdzie są takie podstawowe chęci, proste, małe marzenia, takie o zwykłej, szczęśliwej miłości, o jakimś głębszym sensie swojej egzystencji.
Obecnie skupiam się na standardowej głupocie, naiwnym planie zakładającym, że to co robię teraz ma sprawić, że kobieta, moich marzeń, tak która się pojawi dostanie mnie w możliwie najlepszej wersji. Najbardziej zbliżonego do swojego własnego ideału, tak, jestem naiwny, ale dobrze mi z tym.
Z głupiego wyszczerbienia na brzegu egzystencji, powstała głęboka, długa szczelina przedzierająca ją niemalże na pół, czasem przez nią wypada nieco wnętrza, sedna i znika eterze wypełniającym nieskończoność, ale czy to ma mnie ograniczać?