szkic
Wypadałoby coś napisać… Co raz częściej słyszę prośby o dodanie nowej notki, opisanie fragmentu czasu i skrawka mojego wnętrza by inni mogli zobaczyć mój świat i rzeczywistość z mojej perspektywy. Moje wnętrze szarzeje, optymizm i uśmiech wypalają się, odchodzą w niepamięć. Mam czas, ale co bym nie zrobił to i tak uciekające chwile wypełniam pustką, nie wrócę do nich. Wirtualne rozmowy nie dają satysfakcji, pokój wydaje się jeszcze bardziej pusty niż zwykle. Książki, gitara, komputer… są wybitnie nie ciekawe, nie zapełniają wyrwy w sercu, znudzenia umysłu, dziwnych, bezbarwnych dążeń duszy. Szukam zaczepienia, czegoś, co wyrwie mnie z tego marazmu, pozwoli się podźwignąć, wrócić do stanu, który uznaję za normalny, uśmiechu na pysku, wmawiania sobie, że jestem kochany, że nie długo spotkam tą jedyną, lub już ją spotkałem, a za kilka chwil to poczuję, postanowię starać się dla tej, nie materialnej jeszcze, istoty o jak najlepsze oceny, o rozwój wewnętrzny, pokonanie wad i słabości.
Tak… wrócę, potrwam w tej wyimaginowanej rzeczywistości kilka dni, potem przyjdzie niepowodzenie, trochę gorszy dzień, jakoś się odbiję, kolejne dni względnego spokoju i radości, kolejne tąpnięcie humoru, zechcę się przytulić, poczuć, że ta miłość istnieje, że nie jestem sam, ktoś mnie kocha, jest obok, bo przecież dla Niej się staram… nie będzie Jej… ciepła, radości też zabraknie… Znów otworzę oczy, zobaczę tą jałową pustynię, smętnie szare niebo, cienie marzeń, wydrapany w sercu obraz, a raczej szkic “Tej Jedynej”. Odkryję to, co wiem, wybiję się z tego dołka, nabiorę optymizmu, chęci do życia!
Ona pozostanie szkicem… szkicem… kreskami układającymi się w cechy, zielonymi oczami, miłym uśmiechem, dobrym sercem, kilkoma innymi ogólnikami, pozostanie marzeniem… Które co kilka dni, będę ubierał w rzeczywistość, a w dniach smutku rzeczywistość będzie obdzierać ją, aż stanie się nagim marzeniem, znów… Kolejne wahania nastrojów, pragnienie życia za wszelką cenę, chęć oddania go za chwilę ciepła, nie zmienianie tego dobrego świata, oddanie go za Jej uśmiech.
Kiedy poczuję tą magię? Kiedy przestanę wracać do przeszłości by poczuć miłość?
Samotność jest zimna, noc przyjemnie szczypie w język. Nowy dzień to kolejne pozycje do listy upadków, bo im dalej w głębię tym więcej dziur.