tony papieru, tomy analiz…
Tykanie zegara, dość niecodzienny dźwięk w moim pokoju. Przyjemny, ciepły mrok. Przez okno dachowe sączy się zimne powietrze, orzeźwiające, razem z nim do środka dostają się komary. Już przyczaiły się nad moim łóżkiem, to dobrze, to bardzo dobrze, Diabolica będzie miała, co jeść.
„Popatrz jak wszystko szybko się zmienia, coś jest a później tego nie ma”
Rozwijam się, niewątpliwie stawiam zdecydowane kroki do przodu, no może nie do końca zdecydowane, czasem się chwieję, zastanawiam czy nie zawrócić, czy nie iść inną drogą, czy się nie poddać, ale idę. Jest dobrze. Robię to, co lubię, czasem jest ciężko, czasem jestem wykończony, ale naprawdę lubię żyć.
Przez ostatnie kilka miesięcy trochę zmieniło się w moim życiu. W „pracy”: wspaniali ludzie z równie wspaniałej organizacji wybrali mnie na przewodniczącego, w międzyczasie było też kilka szkoleń, wyjazdów, a teraz ruszamy z największym projektem w roku, trochę się tego boję, ale będzie dobrze
Wiem, że mogę liczyć na wsparcie.
W tej bardziej prywatnej, można by powiedzieć intymnej i osobistej części życia też się wiele zmieniło. Ktoś kiedyś powiedział, że trzeba robić to, co się kocha, to, co się naprawdę lubi, że trzeba się spełniać, a wtedy wszystko się ułoży… szczerze? To działa. Ogarnąłem się, odbiłem od jakiegoś dna, od kompleksów i smutków, zaangażowałem w życie, jakoś naszkicowałem to, co chcę robić, zacząłem realizować marzenia i pojawili się ludzie, których szukałem, o których myślałem, nawet Niewiasta, o której śniłem ( tak, tak Piegusku:) ).
Jak jest dziś? Cóż… coś się dzieje, myślę, że coś pozytywnego. Jak w dobrej książce, jest wiele wątków, różne sytuacje, różne problemy czy też plany, wszystko dzieje się w wielu płaszczyznach. Czasem trzeba się zatrzymać, czasem zawrócić i zmienić drogę by móc dojść do celu, do przyszłości… Żyję, niby oczywisty fakt, ale teraz to czuję, poprzez poranne wstawanie, poprzez rozmowy, poprzez bolące po treningach mięśnie, poprzez znajomych, tony przeczytanych artykułów, książek i analiz, poprzez marzenia. Napędzam się dobrą energią, może trochę wampirycznie wysysaną z powietrza, z dotyku, z rozmów, z marzeń, ze świata, ze wszechświata…
Czasem chciałoby się powiedzieć „trwaj błoga chwilo”
trawa, słońce, drzewa, cień, Ty, rozmowa i ten chłopczyk, który przyszedł… trwaj
Cóż, miło przeczytać tak budujące słowa, kiedy życie wydaje się być tak skomplikowanym- jak widać, da się wyjść obronną ręką:) Tak jest, nie wolno się poddawać, ktoś mądry kiedyś powiedział: “Każdy kowalem swojego losu”- to prawda, która powinna napędzać Nas do tego, by sprawiać swoje, ale też innych życie lepszym, łatwiejszym, wspanialszym, albo zwyczajnie i po prostu dobrym. Nawet, gdy wydaje się, że wszystko się wali, czasami pozory mylą, a chwilowy spadek formy czy niepowodzenie może być początkiem nowej, lepszej przygody, która trwać może latami. Czyż nie?
iv. - Wrzesień 2, 2011 o 2:48 pm |
Oczywiście, właśnie tym kieruję się ostatnio, czyli gdzieś tak od roku
Co dzień próbuję się spełniać, dawać radość bliskim memu sercu osobom… Z resztą wiesz jakim jestem optymistą, wierzę w to, że mogę niemal wszystko, a większość z tego wszystkiego staram się osiągnąć.
Nie wiem co będzie, ale staram się jak tylko mogę żeby za rok, dwa, pięć czy dwadzieścia, moje życie wyglądało tak jak sobie wymarzyłem, by było jak najbliższe temu obrazowi. Lubię marzyć, a jeszcze bardziej lubię te marzenia spełniać
derech - Wrzesień 2, 2011 o 10:20 pm |