should I stay or should I go?
Związki są ciekawe.
Związkiem najlepszym dla obu stron, najbardziej chcianym, promowanym i najszczęśliwszym, jest ten, w którym jest zaufanie, dużo rozmów, brak tematów tabu, miłość i świetny seks. Wydawać by się mogło, że wszyscy do takiego właśnie związku dążą, takiego pragną i tylko w taki się będą angażować. Może też wydawać się niektórym, że związek taki jest niezmiernie trudny do osiągnięcia i nie warto się nawet o niego starać. Dla innych taka wizja relacji między partnerami jest niesamowitym motywatorem, który sprawia, że co dzień mają energię by się zmieniać, dążyć do ideału i osiągać szczyty, przełamywać lęki, wygrywać ze słabościami. Niektórzy twierdzą, że taki związek można tworzyć tylko z jedną, „Jedyną Osobą Na Świecie”, a próba bycia z kimś, kto nie jest nam przeznaczony ma się zakończyć katastrofą. Inni mówią, że wystarczy się starać, że jeśli ludzie zechcą ze sobą być to staną się dla siebie tymi „Jedynymi”.
Ludzie lubią toksyczne związki. Uwielbiają się poświęcać, cierpieć, być z kimś, kto rani i wmawiać sobie, że to miłość, a nie przyzwyczajenie, lęk przed samotnością, obawa przed nowym i nieznanym, bo lepiej „kochać” osobę, która rani, niż zostawić ją, rozstać się i zacząć od nowa, bo to takie ryzykowne, nie pewne, w ogóle to złe i nie godzi się tak czynić, bo ta druga osoba sobie sama nie poradzi… Ale czy warto poświęcać swoje wnętrze, marzenia, życie, ideały tylko po to by komuś, kto nas krzywdzi było dobrze i miło w życiu? Moim zdaniem nie warto, ale wielu ludzi sądzi inaczej…
Mam chęć na jogurt który znajduje się w lodówce, a ja opatulony kołdrą czytam sobie książki w swoim pokoju, rodzi się odwieczny dylemat, should I stay or should I go?